Zjawiskowo na plaży ...

Zjawiskowo na plaży ...

Wczorajsze morsowanie zaliczyłem z moja Kasią. Oczywiście Kasia w roli obserwatora. Na miejscu byliśmy już o 16:00 ... miałem lekki bufor czasowy więc postanowiłem z kolegą morsem po zawale przebiec parę kilometrów (łącznie na dwa biegu ok. 3 km).

Po bieganiu rozpocząłem normalną rozgrzewkę z dość liczną grupą morsów z Kołobrzegu i Gościna. W tym samym momencie cała grupa gapiów szukała miejsc do ukrycia się przed bardzo porywistym i zimnym wiatrem. Łącznie z moją Kasieńką, która była już dość mocno wychłodzona (nie przewidziała takiej pogody) ... a jednak do auta się nie schowała twardzielka jedna :)

Najlepsze w tym wszystkim jest, że już w trakcie rozgrzewki człowieka ogarnia błogi, wręcz nawet stoicki spokój oraz obojętne nastawienie do zimna. Zaś w momencie wejścia do wody człowieka dosięga euforyczne uniesienie. Może zabrzmiało to troszkę patetycznie, ale taka jest prawda. Morsom w wodzie nie schodził uśmiech z buziaków, zaś na plaży z bardzo licznej grupy gapiów do końca morsowania nie zostało ani jednej osoby. Nawet moja Kasieńka zrejterowała chroniąc sie przed bardzo silnym i zimnym wiatrem.

Próbuję sobie odpowiedzieć na czym polega fenomen morsowania i w zasadzie nie potrafię temu zadaniu sprostać. Kąpię się około 20 minut i jest to czas w którym chyba najbardziej naturalnie potrafię się uśmiechać. Dla przeciętnego człowieka morsy to grupka zapaleńców/wariatów (dowolnie do wyboru), którzy zamiast ciepłej kąpieli w kompleksie basenowym, wolą posiedzieć w zimnej wodzie. A więc co takiego się dzieje, że normalny człowiek rozbiera się, wskakuje chętnie do wody o temperaturze bliskiej zera i wychodzi z niej uśmiechnięty? I znowu z pomocą przyszedł internet :)

Adaptacja, czyli do zimna można się przyzwyczaić

Jako stworzenia stałocieplne mamy w ośrodkowym układzie nerwowym, a ściślej rzecz biorąc, w podwzgórzu, ośrodek regulacji temperatury i pełen wachlarz wbudowanych odruchów służących do zwiększenia produkcji ciepła. Nasz wewnętrzny termometr mierzy ciepło krwi tętniczej i jeżeli jest ona zbyt niska, włączają się mechanizmy zwiększonej produkcji ciepła. Wchodząc do zimnej wody nasza krew nie ma bezpośredniego kontaktu z otoczeniem, więc tą drogą organizm nie ma możliwości zorientowania się, że dzieje się "coś złego". Dopiero po kilku / kilkunastu minutach wychłodzenie ciała staje się na tyle duże, że spada temperatura krwi i wstrząsają nami drgawki.

Ale przecież receptory zimna znajdują się również w skórze, dlaczego więc tą drogą nasze ciało nie potrafi nas skutecznie odstraszyć od siedzenia w lodowatej wodzie? Sekret polega na tym, że zimno działa znieczulająco, więc największym problemem staje się samo wejście do chłodnej wody - gdy już się zanurzymy, receptory przestają działać, a nieprzyjemne odczucia ze skóry znacznie się zmniejszają. Tak więc po chwili znajdujemy się w całkiem przyjemnym stanie: skóra nie czuje zimna podobnie jak nasz termostat - można w tej wodzie pobyć przez chwilę. Siedzimy w wodzie o temperaturze zero stopni, ludzie na brzegu patrzą na nas, jak na wariatów, a nam... jest ciepło... I tego uczucia nie da się opisać słowami - oni się trzęsą, a my, siedząc w zimnej wodzie, nie. I to uczucie jest bezcenne: morsy patrzą na osoby stojące na brzegu, ubrane w ciepłe kurtki, płaszcze, czapki, rękawiczki, które patrzą na nas i mówią: "żaden normalny człowiek nie wszedłby do tej wody...".

Stare powiedzenie mówi, że trening czyni mistrza i regularne morsowanie również powoduje zmiany w naszym organizmie, które ułatwiają nam przetrzymanie niskich temperatur. Ostatecznie Eskimosi mają w swoich domach, czyli igloo, temperaturę bliską zera i nie przeszkadza im to przeżyć ani nawet rozmnażać się. Jak to możliwe? Jest wiele teorii tłumaczących adaptację do niższej temperatury. Mówi się o płynniejszej, bardziej elastycznej reakcji skóry na zimno (naczynia szybciej i mocniej się kurczą zachowując ciepło na dłużej). Innym wyjaśnieniem tego fenomenu są zmiany reologiczne krwi - regularne morsowanie ma ułatwiać odkształcanie czerwonych krwinek, dzięki czemu łatwiej docierają one do mniejszych naczyń krwionośnych, a tym samym zapewnia to lepsze utlenienie organizmu. Pewnie są też i inne mechanizmy, które powodują zwiększoną tolerancję zimna, ale nie są jeszcze odkryte lub opisane.

Treningi i rekreacja

  • Ilość treningów: 2393
  • Dystans: 14.803 km
  • Czas: 3167 godz.
  • Wzrost wysokości: 32.100 m
  • Kalorie: 2.158.000 C
  • Maksymalny dystans: 189 km
  • Pływanie: 393 km
  • Bieg: 5.750 km
  • Rower: 8.018 km
  • Inne: 1171 km (1100 aktywności)
  • Kroki (od 20.09.15): 278.300.397
  • Gry zespołowe: 5100 godz.
  • Morsowanie: więcej
  • Kalendarz biegowy: zobacz

... zobacz mój blog treningowy