Tomek vel Piguł

W dowodzie (zapewne jednym z wielu) ma napisane, że urodził się trzeciego czerwca 1970 w Wałczu. Gdy zlecono mi odtajnienie jednego z życiorysów – w duchu modliłem się aby nie był to właśnie Jego życiorys. Cóż służba nie drużba.

Dziś przyszedł niski wzrostem a wysoki rangą taki jeden i nakazał. Cóż miałem robić. Kupiwszy w miejscowym sklepie kilka puszek konserwy marki "przysmak śniadaniowy", kilka opakowań sucharów i pożegnawszy się z rodziną zamknąłem się w piwnicy z laptopem. Widziałem jak to robił taki jeden sprytny z kokiem od komputerów w filmie "Ziemia ostatnie starcie" . Może i ja mam szansę przetrwać?

 

Wracając sir Piguła. Jak napisałem urodził się – to jest fakt pewny. W miejscowym probostwie jest odnotowane, że tego dnia waliły z niebiesiech pioruny, błyskały błyskawice a nad Wałczem ukazała się kometa. Akuszerka przyjmująca poród sir Piguła nie chciała ze mną rozmawiać. Może też dlatego, że już słabo słyszy i słabo mówi po polsku a może z jakiegoś innego powodu. Któż to wie ?!

Ważne że trzeba pamiętać iż sir Piguł jest zodiakalnym bliźniakiem. Jak sam mawia ma dwie dusze. W jednym (zapewne z wielu) życiorysie umieszczonym na Jego własnej stronie WWW – napisał "uwielbiam życie i jego uroki". Niby nic – ale dlaczego te uroki ? Następnie wciska w tym życiorysie potencjalnym dobrym ludziom, którzy to czytają, że uwielbia podróże, że jest – uwaga !!! – DUSZĄ towarzystwa. Zauważcie Państwo te inklinacje okultystyczne – duszą i dopiero później towarzystwa. Jednak już na samym wstępie swego witrynowego życiorysu sir Piguł dekonspiruje się i pisze (cytuję) " Czasem jestem Dyzio Marzyciel". Z czego jasno wynika że używa dwóch co najmniej nazwisk. (Tomasz Kolasa lub zamiennie Dyzio Marzyciel).

Powróćmy jednak do Wałcza, mówi Ewgenia Jaszczak, repatriantka, która pamięta dzieciństwo sir Piguła. "Tak pamiętam, pamiętam. To było jak dziś, sir Piguł no oczywiście wówczas dla nas wszystkich był On naszym Pigułkiem, Małym Drażetkiem, Kochanym Pastylkiem. Więc to było jak dziś, Pastylek ciągnął za sobą jakieś siatki, garnki, patelnie i widelec w kierunku parku. Kierowana normalną troską o młodzież podążyłam lekkimi skokami za naszym Drażetkiem. Muszę panu powiedzieć, że byłam wówczas opiekunką szczepu HSPS i moim zadaniem było zwiększać uharcerzowienie – stąd moje zainteresowanie naszą drogim Pastylkiem. No więc krótkimi skokami , bezszelestnie zbliżyłam się do miejsca w które zawlókł On swoje wspomniane wcześniej skarbusie. No i co ujrzałam?!! ET i sir Piguła razem !!!. ET trzymał w swej ufołapie widelec i mówił "ET hom do dom. ET hom" . Taki ten nasz sir Piguł był za młodu. Nawet ufokom pomagał.

Mówi były sprzedawca w sklepie AGD ówczesnego miejscowego G.Su Heronim Pastewny. -"A jakże pamiętam Go jako smyka, niezwykle zdolny chłopak już wtedy. Pamiętam stary Florczak kupił sobie odkurzacz ale za cholerę nie wiedział do czego ma to mu służyć, bo jego baba staromodna była i na elektroluksach się nie znała. To właśnie sir Piguł małym śrubokręcikiem przerobił ów Florczakowy elektroluks tak że i "Czterech pancernych" można było obejrzeć i w polu zaorać a na niedzielną sumę całą rodziną dostojnie zajechać. Taki to sprytny już wtedy i zdolny chłopak był. Wszystkie my go tu szanowały i lubiły".

Jak Państwo widzą, te dwie relacje odkrywają przed światem jak niezwykłą postacią już wtedy był opisywany sir. Piguł. Po prawdzie mamy relację też niejakiej Zuzi C., która chodziła razem z sir. Pigułem do przedszkola. Oto co Ona nam powiedziała gdy pokazaliśmy Jej współczesne zdjęcie dawnego towarzysza przedszkolnych zabaw. "O, oooch, taaaak , to Oooon!!!. Pamiętam jak dziś, było to wieczorem w piaskownicy…. Lentilek och przepraszam sir. Piguł jak zwykle "mac`gaywerzył" przy szpadelku, grabkach i wiaderku. Mnie ukąsiła pszczoła. O ooo tu .. (wskazała na górną wargę) Lentilek.. oj sorry , no więc sir Piguł z narażeniem życia rzucił się na mnie i zdusiwszy owada, wyssał żądło tak fachowo, że do tej pory nie mogę zapomnieć tego profesjonalizmu. On mi chyba całe EKG, RTG i sztuczne oddychanie zrobił jednocześnie. Jakby na to nie spojrzeć uratował mi życie. Jestem dumna z tego faktu i nigdy Mu tego nie zapomnę. Nawet nazwałam na Jego cześć mój kiosk warzywny – "Lentilek" S.C. z bardzo ograniczoną odpowiedzialnością Wałcz". Przytoczone tu relacje to tylko garstka zdobytych przez nas informacji o dzieciństwie sir. Piguła. Niestety z racji objętości materiału mogliśmy pozwolić sobie na ujawnienie tylko kilku. Pozostałe zostały opieczętowane i skierowane do regionalnego Archiwum zbiorów Pamięci Narodowej "JezdWaszem". Jedno jest pewne – incydent w piaskownicy z Zuzanną C. miał na pewno wpływ na wybór zawodu (jednego z wielu) sir Piguł bowiem zaczął uczęszczać do Liceum Medycznego. Tu biografowie różnią się w swoich ocenach . Jedni bowiem twierdzą, iż decyzję tą wzmogło odkrycie w sobie przez sir. Piguła pierwiastka kobiecego (proszę sobie przypomnieć jego stwierdzenie; "Wychodzi na to, że jestem zodiakalnym bliźniakiem. Czyli dwie dusze !!!") i psychologiczne pragnienie zostania pielęgniarką. Inni zaś z biografów upatrują w tej decyzji ślady namiętnego ratowania Zuzi C. w piaskownicy. Jeszcze inni – ukrytym skłonnościom erotomańskim.

Mówi rzecznik prasowy Liceum Medycznego: – Zostałem upoważniony do przedstawienia stanowiska dyrekcji szkoły co do naszego dawnego ucznia sir. Piguła. "Pamiętając o Jego niesłychanym talencie – przerobił np. szkolne ZX Spectrum + na szkolny komputer marki MERITUM a później na PCeta. – nie można zapominać, że charakteryzowały Go również zachowania kontrowersyjne w swej istocie. Bardzo lubił bandażować koleżanki, ucząc się robić zastrzyki preferował domięśniowe, zaś w sztucznym oddychaniu metodą usta usta był niezastąpiony ale… fantomu nie ruszył – brzydził się. Dyrekcja szkoły pragnie zaznaczyć, iż nie chce brać udział w jakiejkolwiek kampanii, stąd to jest jedyne prawne oświadczenie w tej sprawie."

Woźny szkoły jednak nieoficjalnie zdradził nam pewien ogólnie znany sekret. "Sir Piguł był rzutkim i mobilnym chłopcem. Będąc emerytowanym woźnym ze specjalizacją rewalidacja socjoterapeutyczna psychologii pielęgniarek i położnych pragnę zapewnić państwa, że on był cały czas cool. No z wyjątkiem tego jednego przypadku po którym podjął decyzję pójścia do wojska. Co to za przypadek ?! Cóż, każdemu się może zdarzyć. Lecz On był bardzo honorowy i poszedł do MSW. No dobrze , dobrze, nie naciskajcie mnie. Powiem. Sir Piguł przedawkował … przedawkował w bandażach. Biedaczkę odplątano dopiero po dwóch dniach ostatecznie a i tak we włosach miała jeszcze trochę nitek gazy przez tydzień. To chyba spowodowało, że poszedł do wojska". Mówi emerytowany pułkownik WKU – "Pamiętam było to jak wczoraj, byłem wówczas młodszy stopniem i na mnie spadał obowiązek rozmów kwalifikacyjnych z poborowymi. Dr Bańbuła (co prawda weterynarz ale to wystarczało) robił poborowym testy psychologiczne. Sir Piguł zwrócił naszą uwagę tym, że koniecznie chciał iść służyć na lotniskowcu. Gdy mu tłumaczyliśmy że Marynarka Wojenna w Polsce nie posiada takiego okrętu bo w ogóle mało co posiada – to poborowy Piguł nam tłumaczył, że nie szkodzi. On poczeka a póki co, nim wybudują taki okręt – weźmie odroczenie. Niestety nie mogliśmy pójść mu na rękę, chociaż bardzo chcieliśmy – mieliśmy napięte plany uzupełnienia przydziałów. Tak więc popyt armijny na tamten czas był skierowany do Jednostek Nadwiślańskich. Razem doktorem Bańbułą doszliśmy do wniosku, że co prawda Wisła to nie morze a koszary komandosów – to nie lotniskowiec ale… jakieś podobieństwo istnieje. Więc chociaż w części spełniliśmy marzenia poborowego.

Mówi bezpośredni przełożony bezpośredniego przełożonego dowódcy garnizonu do którego dostał przydział szeregowy Piguł – "Pamiętam, pamiętam, to było jak wczoraj. Raporty z garnizonu napływały zgodnie z trybem regulaminowym raz na rok, ale były tak treściwe że byłem na bieżąco i wiedziałem wszystko o każdym służącym w jednostkach żołnierzu. Szeregowy Piguł był znany z wielu tajnych i trudnych akcji, o których tu mogę tylko powiedzieć tyle, że były udane a nasze straty nie przekraczały norm NATO (tj. 69 % stanu). Szeregowy Piguł , co prawda nam się raz zgubił podczas ćwiczeń ale po upływie 6 miesięcy udało się nam go znaleźć, umyć, nakarmić i dostarczyć do koszar". Rezerwiści z Nadwiślańskich Jednostek ciepło wspominali kolegę, oto relacja jednego z nich – "Pamiętam to było jak wczoraj, był upał ok. 33,3 stopnia Celsjusza. Szeregowy Sir Piguł miał wartę i manierkę z wodą. W całej jednostce nawaliły pompy i w kranach było sucho jak na Saharze. Postanowiliśmy z kolegami poprosić naszego kolegę o wodę z manierki. Kompania pobrawszy broń i ostrą amunicję oraz helikopter, po krótkiej wymianie ognia (zwłaszcza po ostrzale z granatników) otrzymała po koleżeńsku od broniącego się samotnie na warcie szeregowego sir Piguła, manierkę wody. Byliśmy mu śmiertelnie wdzięczni. Nigdy tego nie zapomnę, to było przeżycie. W sumie uratował nam życie no nie ?!." Niestety służba i tajne misje w Nadwiślańskich Jednostkach nie były łatwe. Sir Piguł nie dokończył służby. Oficjalna wersja mówi iż nabawił się raka ślińianki przyusznej i "wylądował" w Centrum Onkologii w Warszawie. Z naszych badań jednak wynika, że to nie było tak do końca. Szanując sir Piguła musimy jednak czytającym to porządnym ludziom, zwrócić uwagę na fakt. iż mógł to być równie dobrze kontakt z materiałami radioaktywnymi podczas jednej z akcji. Niestety tajne służby wywiadowcze wojska oraz pewien wysoko niski oficer w letnim swetrze – zabrali nam zdjęcia zdobyte poprzez nasz kontakt z CIA. Możemy tylko powiedzieć, że na zdjęciach widniał sir Piguł obejmujący z rozczuleniem głowicę rakiety SS-200 gdzieś na Wzgórzach Golanych pod Pcimiem Dolnym. Nie możemy kwestionować diagnozy lekarskiej dotyczącej choroby sir Piguła ale… fakty kiedyś same wypłyną na wierzch. Tak czy inaczej sir Piguł był poddawany długim i wyczerpującym zabiegom naświetlania w szpitalu onkologicznym. Leczenie i rehabilitacja trwały długo. Niemniej uwieńczone sukcesem spowodowały metamorfozę fizyczną i psychiczną sir. Piguła.

Zawsze kochający życie teraz pokochał je ze zdwojoną siłą. Mamy pewne podstawy by przypuszczać, iż przy naświetlaniu metamorfoza poszła bardzo daleko. Osoby bliżej związane z sir Pigułem mogą tę tajemnicę rozwikłać – niestety milczą. A jeden z naszych informatorów donosił, że sir Piguł w wyniku naświetlania dorobił się na plecach przezroczystych skrzydełek i chęci ważenia tyle co ważka. Ci którzy Go znają współcześnie wiedzą, że można go spotkać z nieodzownym plecaczkiem na pleckach oraz tajemniczym rowerem z bajerami. To może nasuwać pewne przypuszczenia – niestety nie poznamy tego sekretu do chwili sekcji sir Piguła (zadeklarowała się dokonać tego pewna agentka FBI z filmu "Archiwum X"). Jednak nie nastąpi to prędko, sir Piguł cieszy się doskonałym zdrowiem i wielu z nas przeżyje. W tak doskonałym zdrowiu poznawszy piękną księżniczkę krwi (stryjeczna kuzynka brata siostry wuja teściowej szwagra bratanicy księcia Monaco) sir Piguł toczy do dziś wspaniałe życie, które od czasu do czasu przerywa wypadem do innych części Europy … ostatnio widziano go w Amsterdamie, gdzie jego oblubienica Kasia pilnowała go przed uciechami życia doczesnego w Coffe Shopach. Sam sir Piguł z rozczuleniem wspomina tę eskapadę. Może właśnie to miało wpływ na chęć wyjazdu i pracy dla służb informacyjnych w dalszych latach. Bowiem jak wspomina z chęcią by wyjechał (tu cytuję). "Moim największym marzeniem jest spędzenie reszty życia na jachcie i pływanie po ciepłych morzach, nurkowanie wśród raf koralowych – szczególnie: Meksyk (półwysep Jukatan), Kajmany (Ściana Krwawej Zatoki), Wyspy Bahama (Grzbiet Białego Piasku, Rekinia Ściana), Morze Czerwone (Delfinia Rafa, Rafa Dedelus, sha’b rumi), Ocean Indyjski – Zatoka Sodwana, Wybrzeże Protea, Wielorybie skały, Rekini Brzeg, Atol Ari, Rafa Ningaloo), Indopacyfik – (Morski Rezerwat Sipadan, Rafy Tubbataha, Rafa Sachiko), Ocean Spokojny – (Zatoka Milne, Laguna Truk, Dziura Dorsza, Diamentowa Rafa, Wyspy Ubogich Rycerzy, Złoty Trójkąt). Mógłbym tak w nieskończoność wymieniać." Jednak przywiązanie do rodziny kłóci się z jego oddaniem działalności agenturalnych. Póki co wygrywa związek z Kasią. Słów kilka o Kacperku, który jest największym Dobrem sir Piguła. Dalej już Państwo historię znają. Dzięki przyjaźni z ET szybko zdobywa nietuzinkowe umiejętności informatyczne i webmasterskie, dzięki masonom i Templariuszom sir Piguł zdobywa rynki budowy witryn WWW (a skąd niby administrowanie stroną miasta Kołobrzegu czy wielu innych?). Jego zdolności telepatyczne sprawiają, iż odchodzi z Oddziału Kardiologii na Oddział Intensywnej Terapii służąc ludzkości jeszcze bardziej intensywniej i jeszcze z większym oddaniem, a po spełnieniu się tej szczytnej służbie ukończył szkołę informatyczną i zatrudnił się w miejscowym Magistracie. Nieustraszone posunięcia finansowe powodujące krachy na giełdach azjatyckich sir Pigułowi pozwalają na zwiększenie swoich dochodów poprzez ryzykowną zagrywkę w Multi Lotku (trafił trójkę). Niestety – jego powiązania z różnymi osobami w tym mieście budzą kontrowersje. Przykładem mogą tu być kontakty z niejakim Alahmedem, rezydentem arabskich poganiaczy wielbłądów z Europy Wschodniej. Można też wspomnieć kontakty z przyszłymi noblistami w dziedzinie felietonu, oraz całą plejadą szamanów, muzyków, sprzedawców muszelek i wędzonej ryby. Najbardziej jednak kontrowersyjnym kontaktem sir. Piguła jest znajomość z dowódcą pewnej łodzi podwodnej zanurzonej od czasów II wojny w Porcie Jachtowym. Jak wieść niesie cała załoga składa się z pomyleńców, psychopatów i świrów. Sir Piguł w ramach niesienia pomocy humanitarnej dostarcza im najświeższe numery prasy lokalnej. W zamian członkowie załogi "dają mu się popatrzeć" przez peryskop na plażę i nie tylko. Aha jeszcze jedno. W związku z prowadzeniem tak rozległych i niebezpiecznych interesów oraz gier manipulacyjnych nikt nie wie jak sir Piguł nazywa się naprawdę. Jedni twierdzą, że Kolasa , on sam pisze w swym życiorysie, że Dyzio Marzyciel. Nikt niczego nie jest pewny. Mało tego, przeżycia samego sir Piguła oraz zjawiska paranormalne towarzyszące mu w życiu skłaniają nas do przypuszczeń, iż odtajnienie prawdziwego życiorysu może spowodować nieobliczalne konsekwencje geopolityczne i topnienie czapy (lodowej). Z tej to przyczyny zamknięty w piwnicy czekam, aż się cała ewentualna apokalipsa przewali. Jeśli natomiast wyściubiwszy nos nie zastanę nikogo prócz pokoiku bez klamek – będę wiedział, że moja interpretacja biograficzna była prawidłowa. Bo kto by uwierzył, że zwykłe życie może być aż tak niezwykłe?

Życiorys spisał sir AlAhmed – ĆwierćHrabia Litewski

ZOBACZ GALERIĘ FOTO
Tomek vel Piguł
Tomek vel Piguł
Tomek vel Piguł
Tomek vel Piguł
Tomek vel Piguł
Tomek vel Piguł
Tomek vel Piguł
Tomek vel Piguł
Tomek vel Piguł
Tomek vel Piguł
Tomek vel Piguł
Tomek vel Piguł

Treningi i rekreacja

  • Ilość treningów: 2393
  • Dystans: 14.803 km
  • Czas: 3167 godz.
  • Wzrost wysokości: 32.100 m
  • Kalorie: 2.158.000 C
  • Maksymalny dystans: 189 km
  • Pływanie: 393 km
  • Bieg: 5.750 km
  • Rower: 8.018 km
  • Inne: 1171 km (1100 aktywności)
  • Kroki (od 20.09.15): 278.300.397
  • Gry zespołowe: 5100 godz.
  • Morsowanie: więcej
  • Kalendarz biegowy: zobacz

... zobacz mój blog treningowy